Case study
app.breath.click

Historia

Aplikacja stworzona przy użyciu Claude Code w czasie wolnym. Początkowy eksperyment z nowymi narzędziami AI szybko stał się kompletnym produktem wellness. Cały proces — od pierwszego promptu po produkcję — zajął zaledwie 25 dni pracy wieczorami i w weekendy, czemu zdecydowanie sprzyjała panująca za oknem zima dziesięciolecia.

Czym jest breath.click?

Aplikacja webowa wpierająca produktywność i regenerację, która łączy różne dyscypliny w jedno spójne, głęboko personalizowalne doświadczenie.

Oddech

Techniki oddechowe z przewodnikiem — relaksacja 4-7-8, oddychanie przeponowe z wariantami rytmu, doświadczenia wideo. Animowane wizualizacje, konfigurowalne cykle, śledzenie sesji.

Focus

Trzy silniki timera: klasyczne Pomodoro, Rytm Ultradialny i Flowtime z statystkami opartymi na nastroju. Zintegrowane zarządzanie zadaniami.

Doświadczenie

Atrakcyjne, immersyjne środowisko pracy, które łączy piękne motywy, muzykę lo-fi, dźwięki otoczenia i mikro‑interakcje w spójną przestrzeń sprzyjającą skupieniu i wyciszeniu.

breath.click interfejs użytkownika
Interfejs użytkownika

Statystyki projektu

25
Dni do produkcji
72
Commity
175
Pliki TypeScript
66
Komponenty React
41
Endpointy API
16
Modele bazodanowe
13
Zustand Stores
15
Custom Hooks

Stack technologiczny

Next.js 14 TypeScript Tailwind CSS Zustand Prisma PostgreSQL NextAuth.js Framer Motion Howler.js Vercel Claude Code

Praca z Claude Code

Miesiąc pracy na licencji Pro był wyzwaniem, ale paradoksalnie pozwalał zachować względny work-life balance (o czym szerzej w kolejnym akapicie). Po krótkiej sesji promptowania dostawałem bana z powodu wyczerpania limitów. Te wymuszone, czterogodzinne pauzy były jedynym, co trzymało moje tempo pracy w ryzach. Bariery te stały się jednak na tyle uciążliwe, że zacząłem szukać obejścia. Trafiłem na rozwiązanie — prompt, który drastycznie wydłużył moje sesje i pozwolił ominąć dotychczasowe ograniczenia.

Chciałbym unikać skanowania przez ciebie tysiąca plików przy każdej sesji,
dzięki czemu nasza praca będzie bardziej efektywna. Utwórz plik .claudeignore
w katalogu głównym projektu. Powinien on działać jak .gitignore — ale niech
mówi Ci czego nie czytać. Np:
- katalogi: node_modules/ dist/ build/ .next/ coverage/
- pliki: package-lock.json, yarn.lock, *.min.js, *.log

W CLAUDE.md wskaż gdzie jest kod:
Project structure:
- src/ — application code
- public/ — static assets
Ignore everything else.

Miesiąc wystarczył, bym bez cienia wątpliwości zainwestował w najwyższą licencję. Nowe narzędzia od Anthropic to dla mnie całkowita zmiana paradygmatu – ewolucja mojego workflow, która sprawiła, że nie ma już powrotu do starych metod budowania produktów.


Zdrowie psychiczne i życie prywatne

Jako osoba, która od czterech lat zawodowo zajmuje się projektami z obszaru mental health, z dużą uważnością obserwuję wpływ, jaki wywarło na mnie obcowanie z Claude Code. Zauważyłem u siebie specyficzny rodzaj uzależnienia od produktywności. Poczucie nieograniczonych możliwości w zderzeniu z fizycznymi limitami organizmu tworzy niebezpieczny, choć niezwykle ekscytujący paradoks.

Przyznaję — doświadczyłem bezsenności wynikającej z czystej ekscytacji. Koszt przejścia od koncepcji do działającego prototypu spadł do poziomu, który gwarantuje natychmiastową gratyfikację. Pętla dopaminowa jest tu realnym zjawiskiem, które bezlitośnie zbiera swoje żniwo: błyskawiczna konwersja promptu na gotowy kod wywołuje euforię twórczą i poczucie „supermocy", które trudno opisać komuś, kto tego nie zaznał. Bariery techniczne, które dotychczas skutecznie hamowały ambicje, po prostu przestały istnieć.

Efekt uboczny? Skłonność do brania na barki zbyt wielu projektów jednocześnie. Moje portfolio wzbogaciło się o dziesiątki domen — każda kupiona pod wpływem impulsu, że to właśnie „ten jeden projekt, który zmieni wszystko". Praca nad nowymi funkcjonalnościami do rana stała się normą, bo ich wdrożenie jest tak proste, że trudno powiedzieć sobie „stop". Refleksja przychodzi nagle — w dniu, w którym twoi bliscy zaczynają pytać, czy jeszcze należysz do ich świata.

Zaniedbywanie relacji to cena, którą płaci się niemal nieświadomie — dopóki ktoś nie zwróci nam na to uwagi. Dlatego ten wpis to przede wszystkim moje „przepraszam" skierowane do bliskich, którzy go czytają. Wiem, że to tylko chwilowy hype i nowa zajawka, która mnie pochłonęła, ale obiecuję, że od teraz będę częściej w Waszym świecie, a nie tylko we własnym.


Ewolucja roli Product Managera

Początek 2026 roku wyznacza moment krytyczny w historii rozwoju oprogramowania, w którym tradycyjne bariery oddzielające wizję produktu od jego technicznej implementacji uległy niemal całkowitemu rozmyciu. Tradycyjny model pracy PM-a, oparty na tworzeniu statycznych dokumentów z wymaganiami biznesowymi, staje się anachronizmem. Zmiana ta wymusza na PM-ach myślenie kategoriami systemowymi i architektonicznymi od samego początku procesu ideacji.

Skoro PM nagle może kodować, a inżynier może projektować i definiować sukces produktu, tradycyjne podziały ról ulegają zatarciu. Każdy członek zespołu zaczyna wierzyć, że może wykonać pracę pozostałych, co prowadzi do napięć kulturowych, ale także do niespotykanej wcześniej płynności ról.

W miarę jak AI przejmuje techniczne aspekty implementacji, na znaczeniu zyskują kompetencje dotychczas zarezerwowane dla doświadczonych architektów IT. Rola Product Managera ewoluuje w stronę architekta biznesowego – wymaga to głębokiego zrozumienia strategii, wizji oraz systemów, na których opiera się organizacja. Umiejętność projektowania systemowego staje się dziś cenniejsza niż biegłość w składni konkretnego języka.

Budując swój pierwszy autorski produkt end-to-end, czuję pełną legitymizację do zmiany nagłówka na LinkedIn z Product Lead na Product Architect. Mam poczucie, że to moja nowa ścieżka rozwoju – przynajmniej przez najbliższe dwa tygodnie, dopóki kolejna rewolucja AI znów nie zmieni zasad gry.

Product Manager is evolving into Product Engineer... It's super effective!


Co dalej

breathclick ewoluuje z osobistego projektu w produkt B2B2C — modelu, w którym mam największe doświadczenie komercyjne. Wizją jest dostarczenie narzędzi wspierających produktywność i dobrostan do środowisk pracy, oferowanych pracownikom bezpośrednio przez pracodawców. Architektura aplikacji została od początku zaprojektowana tak, by sprostać wyzwaniu skalowalna i jest przygotowana na wymagania enterprise. Obecne fundamenty umożliwiają dalszy rozwój, w tym wprowadzenie i18n/l10n dla wdrożeń wielojęzycznych, zaawansowanego ACL i RBAC, zarządzania assetami multimedialnymi, architektury event‑driven wspierającej rozbudowę funkcji asynchronicznych, integracji SSO, stacku observability, feature flagów z poziomu konta admina, modelu API‑first oraz elastycznej izolacji tenantów — wszystko to sprawia, że platforma jest gotowa na skalowanie i wymagania dojrzałego produktu cyfrowego.

Obecne wyzwanie? Stworzenie skutecznej strony marketingowej. W 2026 roku, przy rozwoju wspieranym przez AI, stworzenie samego produktu jest tą łatwiejszą częścią. Przebić się przez szum, jasno zakomunikować wartość i zdobyć użytkowników — tu zaczyna się prawdziwa praca. A żeby naprawdę się wyróżnić, strona potrzebuje unikalnego, świadomie zaprojektowanego designu, który nie będzie wyglądał jak kolejny layout wygenerowany prostym promptem. Planuję przetestować nowe narzędzia do automatyzacji marketingu i Google Stitch do prototypowania wizualnego, ale doba ma niestety tylko 24 godziny, a wiosna rozkwita — logika i godność podpowiadają, że spacer po parku to lepszy wybór niż kolejna godzina przed ekranem.

app.breath.click